Rozmawiając z nastolatkiem

Drogi Dorosły (Rodzicu, Opiekunie, Nauczycielu…)

Postanowiliśmy napisać do Ciebie my – zespół specjalistów pracujących z nastolatkami (psycholodzy, pedagodzy, psychoterapeuci). Przygotowaliśmy cykl artykułów o tym, co się dzieje, że tak trudno nam znaleźć wspólny język z dorastającym dzieckiem. Tydzień temu mogłeś przeczytać o tym, jak jedzenie wpływa na rozwój mózgu, a dziś o tym, jak rozmawiać z nastolatkiem.

Nastolatek… niezależnie czy spotykam go w programach realizowanymi przez Dział Profilaktyki OPITU, czy też w prywatnej praktyce, często zarzuca nam – dorosłym – podobną listę błędów. Ta myśl przypomina mi rozmowę z czternastoletnim Mateuszem (imię zmienione), której fragment pozwolę sobie przywołać:  

A: Mateusz, co jest powodem twojego braku zaufania do rodziców? Dlaczego, pomimo zachęty z ich strony nie chcesz z nimi rozmawiać?
M: Oni robią tak, że niby pytają, ale już po pierwszym zdaniu mają swoje zdanie na temat. Nawet nie dadzą dokończyć, od razu jest kazanie albo pretensja… a ja czasem chcę tylko coś powiedzieć.  
A: Czyli czasem chcesz coś powiedzieć, a nie poradzić się, tak?
M: Tak, dokładnie. Sam też umiem zadbać o swoje sprawy, a jak coś chciałem opowiedzieć to głównie słyszałem „ja zawsze to”, „ja nigdy tamto” albo widziałem niezadowolenie, że to „nie tak” jakby oni chcieli. W ogóle niby chcą rozmawiać, a jak ja chcę rozmawiać, to jestem tak jakby „przy okazji”, bo ciągle robią coś innego.  
A: Czego byś potrzebował?
M: Nie wiem … milczenie… może żeby dali mi spokój. Żeby dali pomyśleć i żeby tak nie naciskali. Chciałbym zaczynać i kończyć rozmowę, kiedy chcę. Chciałbym, żeby pozwolili mi na emocje, a czasem to strach powiedzieć, że się na coś wściekłem, albo że było mi smutno, bo od razu panika.
A: Aha.
M: (…) no tak, od razu idzie jakaś złota rada albo krytyka, że „pani miała rację”, albo coś w stylu: „mówiłam ci żeby tak nie mówić do pani”, i tak dalej. Jakby w ogóle nie było tam mnie w tym wszystkim. Im w ogóle zależy tylko na ocenach. Zawsze pytają: „jak w szkole?” a nie „co u mnie?”
A: A jakie pytanie chciałbyś słyszeć?
M: Nie wiem… co u ciebie? Ale tak bez wypytywania, przerywania, bez komentowania.

rozmowa nastolatka z psychoterapeutką

No właśnie, jak się przygotować do rozmowy, żeby nastolatek chciał mówić?

W sytuacji konfliktu lub kiedy dzieją się trudne sprawy sprawdź, czy masz w sobie potrzebny na ten moment spokój i wiesz, co chcesz tą rozmową osiągnąć. Koniecznie uzyskaj akceptację na rozmowę – jej brak to często zgłaszany błąd i problem. Możesz użyć zwrotu: „potrzebuję z Tobą porozmawiać”, „kiedy moglibyśmy zamienić kilka słów w ważnej dla mnie sprawie?”. Ustalenie czasu i miejsca nadaje wagi całej sytuacji i informuje o tym, że wspólne rozmowy są dla  ciebie ważne. W swojej prywatnej praktyce większość spotkań zaczynam od robienia herbaty, staram się pamiętać kto jaką lubi. To nasz rytualny sposób rozpoczynania spotkania opartego o uważną rozmowę.

Jak słuchać, żeby chciał/a mówić?

Najważniejszą zasadą, w mojej opinii, jest znalezienie w sobie gotowości do zrozumienia tego, jak nastolatek postrzega daną sprawę Nie chodzi o to, by już na starcie zaakceptować jego poglądy i motywację, ale o chęć zrozumienia jego indywidualnej perspektywy.

Ważne, by nie przerywać, wysłuchać do końca, pozwolić, aby rozmowa płynęła w tempie młodego rozmówcy i w „jego języku”. Nie oznacza to zgody na łamanie naszych granic np. wulgaryzmami. Ważna jest uważność na własne reakcje werbalne i niewerbalne – nastolatek nas obserwuje i jest to niezwykle czujny „miernik”. Warto założyć zasadę, że jeśli coś Cię mocno poruszy, to daj o tym znać w prostych odzwierciedleniach werbalizujących, np. „oh”, „to poruszające”, „ojej”.

Pomocne jest zadawanie pytań otwartych, np.: „co się wydarzyło?” „Jak się tym czułeś?”.  Przydatne są również zachęty do rozwinięcia wypowiedzi np.: „jak ty to widzisz?”, „opowiedz o tym coś więcej” oraz zdania, które przy okazji poinformują naszego czułego rozmówcę, że słuchamy, a nam pozwolą sprawdzić, czy dobrze go rozumiemy: „jeśli dobrze rozumiem to…”.

Świat nastolatka to perspektywa widzenia zupełnie inna od naszej. Podczas, gdy my dorośli staramy się usprawnić przyszłość, nastolatek pracuje nad TU i TERAZ. Przemierza świat w poszukiwaniu przyjemności, zatem obowiązki chętnie będzie odraczał lub je delegował. Wiek dorastania to wiek wzmożonej krytyki – również tej wobec siebie. W środowisku domowym nastolatek będzie szukał sprawiedliwości i chętnych do wzięcia odpowiedzialności za swoje porażki. To wymaga od dorosłego cierpliwości i czasu. Refleksja w końcu nadejdzie. Trzeba pamiętać o ciekawej, ale arcytrudnej zasadzie wychowania „nakarm, naucz i puść wolno”. Najtrudniejsze dla nas rodziców i opiekunów jest ostatni jej człon, czyli „puść wolno”.  Nastolatek już to wszystko wie – zna zasady powtarzane przez poprzednich 13- 14 lat! Teraz jest czas sprawdzianu. Monitorujemy zatem jego funkcjonowanie i pilnujemy podstawowych „ramowych” zasad, jak chodzenie do szkoły, nie łamanie prawa ogólnego i praw domowych. Tu nie będzie kompromisu, choć plemię młodych zawsze będzie chciało zbić te niewygodne, łatwe do zakwestionowania zasady. Młodzież zna już swoje obowiązki, ale w nastawieniu na poszukiwanie przyjemności ich wykonanie będzie odraczać w nieskończoność.

W Programach Poradzimy (www.poradzimy.net) rozbijamy się o niekonsekwencję rodziców i opiekunów. To oznacza, że nastolatek sprawdza, czy zasada/obowiązek/umowa jest do złamania i czy „obiecane” konsekwencje zostaną wdrożone w życie – jeśli nie, nastolatek uzna, że warto ryzykować! Rodzice oczekują, że nastolatek (nastawiony na poszukiwanie przyjemności, podejmowanie ryzykownych szarży na nasze i ogólne granice, posiadający ograniczoną umiejętność szacowania ryzyka) będzie wiedział, rozumiał i co najtrudniejsze – pamiętał o swoich obowiązkach, zasadach i planach na przyszłość. To niemożliwe, choćby ze względu na czas remontu i przebudowy w ich mózgach (więcej w temacie w pierwszym artykule w cyklu).

Wiek dorastania to wiek „zdartych kolan”, młodzież rozpoczyna tym czasie naukę nowej zasady – zasady indywidualnej odpowiedzialności za własne decyzje. Proces ten nabiera teraz nowego wymiaru i potrwa aż do schyłku życia.

Świat nastolatka to zupełnie inny świat niż nasz! To my latami uczyliśmy się wstawać do pracy, pamiętać o obowiązkach, planować przyszłość, odraczać nagrody. Oni właśnie startują spod naszych skrzydeł, a naszym zadaniem jest utrzymanie dobrej relacji, zapewnianie o gotowości do wsparcia i monitorowanie, żeby „zdarte kolana” zdążyły się podgoić przed kolejną wywrotką.

W kolejnym artykule przeczytasz o popkulturze i o tym, jak szanować zainteresowania naszych bliskich.

Anna Rejkowska-Olszewska

Anna Rejkowska–Olszewska – Kierownik Działu Profilaktyki OPiTU- pedagożka, psychoterapeutka. Posiada wieloletnie doświadczenie szkoleniowe. Realizatorka programów rekomendowanych przez IPIN, PARPA i KBPN. Od 20 lat pracuje w obszarze promocji zdrowia, profilaktyki i terapii uzależnień.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. 14 grudnia, 2022

    […] na wzajemnym szacunku i zaufaniu, relacje z rodzicami są niezastąpione (możesz przeczytać o tym tu i tu). Jeśli, z różnych przyczyn, rodzice nie są obecni w życiu dziecka – ważne, by miało […]

  2. 18 stycznia, 2023

    […] Jest  potrzeba, jest ciekawość, nie widać wyraźnych konsekwencji a zatem jest okazja do poszerzenia horyzontów i okazja do doznania ważnych dla rozwoju porażek. Te ostatnie mogą – ale nie muszą być okazją do rozwoju– czasem potrzebna jest interwencja. O tym kiedy się wtrącić i jak pisaliśmy w artykule (więcej tutaj) […]